poniedziałek, 28 stycznia 2013
4 Rozdział
Esme :
Otworzyłam oczy, podniosłam głowę i zobaczyłam dobrze mi znaną twarz . Przede mną stał Anioł .
Nie wiedziałam czy jestem w piekle czy w niebie, czy może przeżyłam mój skok z klifu .
Anioł podszedł do mnie bliżej, podał mi rękę i pomógł wstać .
- Esme muszę ci coś powiedzieć - miał zniesmaczoną minę .
- Ja jestem w niebie ? - zapytałam .
- Nie, nie . Pozwól, że ci wszystko wyjaśnię, ale może najpierw chciałabyś się przebrać ? - w tej chwili
zorientowałam się, że nadal jestem w brudnej i obdartej szpitalnej koszuli - Tam w szafie powinno
coś być dla ciebie - palcem pokazał wielką szafę z lustrem i wyszedł .
Podeszłam do szafy w bardzo szybkim tempie . Było to bardzo dziwne ponieważ, odległość między mną a szafą wynosiła cztery metry, a mi nie zajęło nawet ułamka sekundy podejścia do niej .
Gdy otworzyłam szafę ujrzałam kremowe baletki oraz kremową sukienkę, która sięgała do kolan . Sukienka była na grubych ramiączkach, a pod biustem miała ozdobny pas cyrkonii . Ubrałam ją, leżała na mnie
idealnie, postanowiłam poprawić włosy, lecz kiedy zobaczyłam swoją twarz w lustrze od razu
od niego odskoczyłam . Moje oczy były czerwone jak dwa rubiny ! Nie mogłam zrozumieć dlaczego mam
taki kolor swoich oczu, ale postanowiłam nie zawracać sobie nimi głowy .
Ubrana poszłam na dół do salonu po zapachu . Idąc po zapachu przeszłam przez długi korytarz . Ściany miały czerwony kolor, a na nich wisiały dziwne maski . W rogu korytarzu był niewielki kwiat w donicy . W końcu po zapachu dodarłam do salonu . W oczy od razu rzucił mi się wielki obraz . Na obrazie było widać
cztery osoby, a w tym Carlisla . Stał ze smutną miną i leciutko opuszczoną głową w prawym rogu . Mój wzrok był lepszy i zobaczyłam, że na dole małymi literkami pisze ' Volturi ' . Nasuwało mi się coraz więcej pytań .
Na niebieskiej kanapie siedział Carlis i jak mi się chyba zdawało jego syn - Edward . Byli przybici,
nie mieli za wesołych min .
- Esme, proszę usiądź na fotelu - Anioł poprosił uprzejmie .
- Dobrze - odpowiadając zajęłam miejsce na fotelu i spytałam - Czy coś się stało ?
- Oj stało się, stało . Zrobiłam ci coś okropnego - przerażał mnie powagą w swoim głosie.
- Ale ja się czuję bardzo dobrze, tylko zdziwił mnie kolor moich oczu - powiedziałam .
- Esme ja .... ja nie jestem tym kim myślisz . Nie jestem człowiekiem . Potrafię poruszać się o wiele szybciej niż ktokolwiek inny i jestem silniejszy - spuścił głowę i dokończył, Edward w tym czasie wyszedł z pokoju - Ja jestem zimną istotą, mówi ci to coś ? - kiwnęłam przecząco głową - Tak myślałem . Żałuje tego, co ci zrobiłem - był zły na siebie .
Złapałam jego dłoń, spojrzałam mu w oczu i zaczęłam mówić :
- Carlisle nie obwiniaj się - gwałtownie puścił moją dłoń, odsunęłam się od niego
i odwróciłam .
- Esme ty nadal nie rozumiesz ? Zamieniłem cię w potwora, który zabija ludzi, który żyje wiecznie .
Zmieniłem cię w wampira ! - doszło do mnie ostatnie zdanie . Wstałam i podeszłam do okna .
- Carlisle ja jestem wdzięczna za to - powiedziałam z uśmiechem .
- Jesteś wdzięczna ?! Ale jak to ? - był zdziwiony .
- Uratowałeś mnie od śmierci i od męża przez którego cierpiałam . Jeśli chcesz, mogę odejść .
- Nie chcę żebyś odeszła, chce żebyś była blisko mnie - zbliżył się do mnie .
- Może opowiesz mi coś więcej osobie ? Jak ty zostałeś przemieniony ? - zapytałam, usiadłam na fotelu i zarzuciłam nogę na nogę .
Carlisle :
Esme powiedziała, że chce wiedzieć więcej o wampirach . Zdziwiło mnie to, że nie jest w ogóle na
mnie zła, za to co jej zrobiłem . Muszę jej wszystko wytłumaczyć jakie jest życie wampira, ale ona
chciała żebym opowiedział o mnie . Popatrzyłem na nią i zacząłem :
- Urodziłem się w tysiąc sześćset czterdziestym trzecim roku w Londynie . Matka umarła przy porodzie - Esme patrzyła ze współczuciem - a ojciec był pastorem oraz łowcą wampirów . Gdy się zestarzał, obowiązki łowczego przekazał Mi . Po pewnym czasie zmarł . Z początku nie radziłem sobie z tym, ale byłem wytrwały. W tysiąc sześćset sześćdziesiątym szóstym roku w końcu odkryłem, że grupa wampirów mieszka w kanałach pod miastem . Z innymi ludźmi poszliśmy do wejścia do kanału i czekaliśmy . Po pewnym
czasie wyszedł jeden i ostrzegł pozostałych . Musieli być bardzo głodni . Ruszyli pędem ulicami miasta, ale w ludzkim tempie, nie mieli sił . Byłem szybki, złapałem jednego za rękę . Była zimna, bardzo zimna .
Wampir odwrócił się i zaatakował . Rzucił się na mnie, podniósł moją rękę i wbił swoje kły . Nie
zdążył wyssać całej krwi, ponieważ inni się zbliżali . Od początku wiedziałem kim się stałem .
Nie miałem zamiaru się z tym pogodzić . Próbowałem się utopić, skakać z dużych wysokości, chciałem
odebrać sobie życie . Czułem do siebie obrzydzenie . Nie chciałem zabijać . Próbowałem prawie wszystkiego do jedzenia, ale niczym nie mogłem uzupełnić głodu nawet minimalnie . Byłem coraz głodniejszy
i słabszy . Musiałem trzymać się z daleka od ludzi, ponieważ moja siła woli malała . Pewnego
dnia mijało mnie stado jeleni . Nie wytrzymałem, zaatakowałem jednego i pożywiłem się jego krwią .
Wtedy odkryłem, że nie trzeba zabijać ludzi . Wiedziałem, że przede mną wiele lat nieskończonego życia .
Postanowiłem lepiej zagospodarować . Chciałam pomagać ludziom, odwiedziłem wiele uniwersytetów .
Nocami uczyłem się medycyny . Przez kilkaset lat pracowałem nad samokontrolom . Gdy studiowałem
we Włoszech, spotkałem Volturi . Towarzyszyłem im przez kilkadziesiąt lat, ale jedno mi nie pasowało - dieta . Byli bardzo wyrafinowani, oczywiście nie mieli szacunku dla ludzkiego życia . Nie chciałem
zabijać ludzi, więc odszedłem od nich ...
- Musiało ci żyć bardzo trudno samemu . Gdybym ja była w takiej sytuacji na pewno bym sobie nie poradziła . Jeszcze ci Volturi . A .. a jak było z twoim synem ? - zapytała .
- Z Edwardem ? - Esme przytaknęła głową, więc zacząłem opowiadać - Panowała wtedy epidemia
hiszpanki, a ja pracowałem wówczas na nocną zmianę w szpitalu . Tam spotkałem Edwarda i jego matkę, Elizabeth Masen, ojciec już szybciej zmarł . Prosiła mnie bym go uratował, ona po pewnym czasie umarła na skutek choroby . Wiedziałem, że został sam, a ja od dawna myślałem nad towarzyszem . Chciałem spróbować go zmienić .
Leżał sam na sali . Podszedłem do niego i patrzałem się na niego przez parę minut . Było z nim coraz gorzej, musiałem działać . Wbiłem zęby w jego szyje . Czułem taką ekscytację . To był mój pierwszy raz gdy kogoś przemieniłem, ale udało mi się - Uratowałeś mu życie. - Przerwała mi Esme - Może tak, ale nie wiedziałem, czy pragnie właśnie tego. Edward zamieszkał ze mną i przeszedł na moją dietę.
- Czyli od tamtego czasu jesteś przyszywanym ojcem Edwarda, tak ?
- Tak . Jeśli chcesz nam towarzyszyć to możesz być jego przyszywaną siostrą - gdy to powiedziałem
na twarzy Esme pojawił się smutek . Nie chciałem żeby była jego siostrą, chciałem żeby była kimś
dla mnie więcej, ale nie wiedziałem czy ona czuje coś do mnie - Esme, pewnie czujesz pieczenie w gardle, co ? - kiwnęła głową - Więc czas na polowanie . A muszę ci jeszcze powiedzieć, że jesteś nowo
narodzona, więc jesteś o wiele silniejsza ode mnie, jesteś niebezpieczna .
- Naprawdę ? Ale mam nadzieję, że nic ci nie zrobię - powiedziała to z uśmiechem na twarzy .
- Hah, ja też mam nadzieje, że mi nic nie zrobisz . Chodźmy już lepiej na te polowanie .
- Dobrze, ale ja mam jeszcze tak wiele pytań do ciebie - podszedłem do niej, złapałem ją za rękę, ale
zaraz puściłem . Ona się tylko na mnie spojrzała i poszła za mną w stronę lasu .
-------------------------------------------------------------
Przepraszam Was, że tak późno dodaje, ale miałam ferie, a weny to w ogóle nie miałam .
Nie podoba mi się za bardzo ten rozdział . Prawie wszystko to jak Carlisle opowiada o swoim życiu .
Chyba zawieszę tego bloga . No nie wiem, czekam na wasze opinie ;P
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Mi się podobało. Nie zawieszaj bloga.
OdpowiedzUsuńI zapraszam do mnie: http://cullen-live-by-josfarba.blogspot.com/
Nie zawieszaj bloga. ;)
OdpowiedzUsuńRozdział mi się podobał. Znalazłam kilka błędów. Z perspektywy Esme, w jednym z akapitów powtórzyłaś słowo: ,,zapachu". Tak to ślicznie. ;*
Dziękuję za miłe słowa ; )
UsuńA no faktycznie jest powtórzenie :D