niedziela, 13 stycznia 2013

2 Rozdział

Esme :


Moje małżeństwo to masakra . Nigdy się nie układało, nie układa i pewnie też
nie będzie się układać .Te związek to błąd, teraz to wiem . Nigdy nie marzyłam o królewiczu
z bajki . Zawsze marzyłam o porządnym mężczyźnie, który byłby dla mnie delikatny i czuły . Chciałam mieć poukładane i proste małżeństwo. Po prostu chciałam żyć w spokoju, lecz z moim
mężem tak się nie dało .
                                                               ***


Cztery tygodnie później .


Obudziłam się o piątej piętnaście . Jak na mnie to bardzo wcześnie, zawsze budziłam się po
ósmej . Leżałam sama w łóżku, męża nie było . Wstałam, założyłam szlafrok i poszłam do kuchni .
Nie czułam się za dobrze . Zrobiłam sobie kanapkę ze serem i pomidorem . Ugryzłam kawałek
i musiałam szybko biec do łazienki . Zaczęłam wymiotować . Myślałam, że to jakaś wirusówka .
Minęły cztery godziny, przeszło mi więc postanowiłam iść do mojej przyjaciółki, Diany .


                                                             ***


- Dobrze się czujesz ? - zapytała Diana .
- Tak, dlaczego pytasz ?
- Jesteś blada jak ściana .
- No może przez to, że dziś wymiotowałam - powiedziałam jej .
- Kiedy ?
- Rano . Od tamtego czasu nic nie jadłam - nagle złapał mnie mocny ból brzucha .
- Esme co jest ? Może coś byś zjadła ?
- No nie wiem, brzuch mnie zaczął boleć .
- Mówię ci zjesz coś i będzie dobrze .
- Dobrze - nagle pomyślałam sobie, że spóźnia mi się miesiączka .
- Dobra to ja dla ciebie coś przygotuję, wracam za pięć minut.
- Okej - minęło pięć minut i Diana wróciła z pełnym talerzykiem przysmaków .
- No dalej, jedz - uśmiechnęła się i przysunęła bliżej mnie talerzyk, zjadłam kilka kanapek
i znów szybko biegłam do łazienki .
- O jeny, Esme nic ci nie jest ?
- Nie, już jest dobrze .
- Na pewno ?
- Tak .
- Wiesz rano wymiotowałaś, bolał cię brzuch i teraz znów zwymiotowałaś .
- Co sugerujesz ? - zapytałam .
- Pewnie jesteś w ciąży ! - wykrzyknęła z uśmiechem .
- Co ? Nie to nie możliwe, a może ... - nie dochodziła do mnie ta myśl, ale wszystkie fakty
o tym świadczyły, spóźnianie się miesiączki, wymioty i ból głowy .
- Na pewno ! Musisz to szybko powiedzieć Charlsowi .
- No dobrze, to ja lecę - cieszyłam się, ale też bałam się jak zareaguje Charles .
- Pa kochane - Diana uścisnęła mnie i ucałowała .
Wyszłam od Diany i szybkim krokiem poszłam do domu . Cieszyłam się na myśl, że mogę być w ciąży, ale bałam się jak Charles może zareagować . Od początku małżeństwa chciałam mieć dziecko, taką małą bezbronną perełkę . Kochałabym je najmocniej na świecie . A może jak się Charles dowie to się zmieni i nie będzie mnie już bił . Doszłam do domu . Otworzyłam drzwi i poszłam do salonu, tam siedział i czytał gazetę .
- Charles muszę ci powiedzieć coś ważnego - powiedziałam to z uśmiechem .
- Jestem zajęty, nie widzisz ?
- Ale to na prawdę coś ważnego ! - krzyknęłam i wyrwałam mu gazetę z rąk .
- Co ty szmato robisz ?!
- Przepraszam to z nerwów - bałam się, że mnie uderzy i odsunęłam się od niego .
- Z jakich z nerwów ?! Ty szmato czemu się odsuwasz ? Podejdź tu !
- Charlis ja jestem w ciąży - ledwo co przeszło mi to przez gardło .
- Z kim ?!
- Z tobą .
- Ze mną ?! Jak możesz tak mówić przez te wszystkie lata nic nie było
i nagle co, jesteś w ciąży ?!
- Ale Charlis ja nigdy cię nie zdradziłam !
- Milcz ! - krzyknął i uderzył mnie tak mocno, że padłam .
- Ale ja jestem w ciąży, dlaczego mnie bijesz ? - z trudnością wstałam i zapytałam .
- W jakiej ty rzeczywistości żyjesz ? Myślisz, że jak urodzisz to nie będę ciebie bił ?! - wykrzyczał
to i uciekł gdzieś . Rozpłakałam się . W tej chwili bałam się tego co będzie jak urodzę dziecko ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz