Esme :
Gdy Anioł złapał mnie za rękę zatkało mnie . To było takie dziwne . Nie mogłam nic powiedzieć .
Nie chciałam żeby puszczał, ale on niestety puścił jak tylko się na niego spojrzałam i poszedł w stronę drzwi, a ja za nim . Doszliśmy do lasy, który znajdował trzy kilometry od domu . Słyszałam każdy szelest, a śpiew
ptaków był taki piękny .W gardle czułam ogień, który nie wychodził po za mnie, tylko siedział w
środku mnie . Chciałam się napić lodowatej wody, która by to zgasiła .
- Carlisle ja ... ja nie umiem polować - szłam obok i patrzyłam się na niego cały czas .
- Hah, Esme na pewno dasz radę - wymawiając to zaśmiał się cichutko.
- Ale jak ? - zapytałam . Byłam przerażona jak ja sobie poradzę .
- A tak, że jak tylko poczujesz swoją ofiarę to głód pokieruje tobą - nie wiedziałam jak to możliwe żeby
głód mną kierował i nie wiedziałam jak odpowiedzieć, więc przytaknęłam . Nagle zorientowałam się, że
nie było nikogo obok mnie, ani za mną . Okręcałam się wkoło własnej osi, ale nie widziałam nikogo. Byłam przerażona . Czyżby Carlisle mnie zostawił ? Nagle poczułam jego zapach . Był blisko mnie . Odwróciłam
się, ale tam go nie było, spojrzałam w bok, tam też go nie było, spojrzałam w górę, Anioł siedział na
drzewie . Zaraz skoczył i poszedł dalej w głąb lasu .
- Esme teraz bądź cicho i uważnie patrz co robię - byłam zdezorientowana . Śledziłam uważnie każdy jego ruch . Nagle zobaczyłam, że Anioł zmierza w stronę wielkiego jelenia . Zaatakował go, myślałam, że to będzie łatwe, ale zwierze zaczęło się bronić . Nie wychodziło mu te bronienie za bardzo . Po chwili
jeleń leżał już na ziemi, przygnieciony przez Anioła, który wbijał mu swoje zęby w jego ciało . Zwierzę było już martwe, Anioł podszedł do mnie, wytarł usta rękawem i powiedział :
- Hmm, Esme na razie zajmiesz się czymś mniej niebezpiecznym. Niech pomyśle - zastanowił się chwilę -
Na przykład królikiem .
- Królikiem ? - myślałam, że żartuję . Przecież królik jest taki malutki . Czy ja zdołam zaspokoić głód takim
małym królikiem ?
- Tak . - uśmiechnął się, podszedł do mnie, chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął mnie lekko - Patrz tam -
wskazał palcem na średniego rozmiaru, szarego królika.
Ruszyłam bardzo szybkim wampirzym tempem . W ogóle nie zwalniałam . Chwyciłam królika za nogi,
później mocno za talie i wbiłam swoje zęby w jego tętnice . Do mojego gardła dostał się cudowny płyn .
Ten smak był nie do opisania . Nigdy nie doświadczyłam, aż takiej przyjemności . Od razu przeszło pieczenie . Dobrze wiedziałam co to za płyn i że właśnie zabijam bezbronnego królika .
Nagle nie miałam czego pić. Przepyszny płyn się skończył . Powoli podniosłam powieki to góry .
Zobaczyłam, że w rękach trzymam królika . Rzuciłam go na ziemię i odsunęłam się od niego na kilka
metrów . Carlisle podbiegł do mnie i położył ręce na moich ramionach .
- Widzisz dałaś radę - poklepał mnie po ramieniu - Lepiej wracajmy już do domu .
- Dobrze, ale będziemy szli po woli ? - wstałam z ziemi .
- Możemy - odpowiedział uśmiechając się .
- Carlisle czemu ty masz miodowe oczy ?
- Bo żywię się krwią zwierząt, ty na razie masz rubinowe, ale to się zmieni z czasem - Anioł patrzał się
na moją sukienkę . Nie wiedziałam czemu, ale jak tylko spojrzałam zobaczyłam, że jest brudna od
zmieni i krwi . Z kremowego koloru zmieniła się w szary - Kupię ci nową sukienkę . Przecież
jedna ci nie wystarczy - dodał .
- Wystarczy, wypiorę ją i będzie dobrze . Ale chciałam cię spytać czy ja ... ja będę mogła mieć teraz
dzieci kiedy jestem wampirem ? - zapytałam, na twarzy Carlisla pojawił się smutek .
- Ależ Esme to żaden problem kupić ci nową sukienkę . A ... a co do dzieci - była cisza, dopiero chwilę po
tym dokończył - Prawdopodobnie odebrałem ci nadzieję na dziecko .
- Co ?! Jak ty mogłeś mi to zrobić ?! Jak ?! - chciałam płakać, ale nie mogłam . Moje oczy stały się
suche . Waliłam w niego pięściami, chodź wiedziałam, że on nic nie czuję . Carlisle złapał mnie i
objął mnie mocno w ramionach .
- Esme daj mi dokończyć . - powiedział opanowany, nadal trzymał mnie w swoich ramionach .
- Ale co chcesz dokończyć ?! Mogłeś mi pozwolić umrzeć ! - moje oczy nadal były suche .
- Jest nadzieja - nadzieja ? Gdy to usłyszałam od razu przestałam się wyrywać .
- Co ? - nie dochodziło do mnie, że jednak może być nadzieja .
- Żeby to się stało musiałby wydarzyć się jakiś cud . Jest tylko parę przypadków wampirzyc które zaszły w ciąże - o jeny, czyli naprawdę jest nadzieja - Chodź szybciej, słońce wychodzi po za chmur .
Wampirzym tempem dobiegliśmy do domu . Słoneczne promienie dostały się do środka przez okna .
Stałam w słońcu . Zamknęłam powieki . Pozwoliłam żeby promienie pieściły moją skórę . Po paru
sekundach otworzyłam oczy . Moja skóra błyszczała . Byłam przerażona . Moje ciało wyglądało jakby
było pokryte cekinami .
- Wyglądam jak ozdobiona choinka ! Coś jest ze mną nie tak ? - Carlisle powstrzymywał się od śmiechu .
- Po prostu my wampiry świecimy w słońcu - podniósł swoje kąciki ust .
- A czy my nie powinniśmy teraz spłonąć ? - mój głos drżał . Chciałam żeby było jak najbardziej
naturalnie, ale coś mi nie wychodziło .
- Haha, nie . To tylko legendy . Chodźmy do salonu - ale się wygłupiłam mówiąc, że w słońcu płoniemy.
Opuściłam głowę i poszłam do salonu. W salonie siedział Edward. Usiadłam się obok niego, a Carlisle
obok mnie.
- Wcale się nie wygłupiłaś - powiedział Edward.
- Co masz namyśli ? - nie wiedziałam o co mu chodzi.
- O to, że pytałaś się Carlisla czy nie płoniemy - Edward zaczął się chichotać, a Anioł uśmiechać.
- Ale jak ty ? Skąd to wiesz ?
- Esme, Edward czyta w myślach - mmm Anioł pokazał swoje perełki.
- Oj nie ładnie - uśmiechając się, pogroziłam palcem Edwardowi.
- Zostaniecie sami. Ja muszę gdzieś iść, mam ważne spotkanie - Carlisle poinformował nas i wyszedł. Wiem, że to nie moja sprawa, ale byłam bardzo ciekawa gdzie. Może ma już kogoś?
- Nie martw się. Carlisle nie ma nikogo, oczywiście po za mną jako syna.
- Czy tu musisz mi cały czas czytać w myślach ? - byłam trochę zdenerwowana.
- Wybacz, nie kontroluję tego - pokręciłam głową.
Carlisle :
Musiałem skłamać Esme, że mam ważne spotkanie. Tak na prawdę chciałem jej coś kupić do ubrania.
Wybrałem najbliższy butik. Od razu kiedy wszedłem do sklepu wpadła mi w oko turkusowa sukienka,
która sięgała do kolan. Była idealnie skrojona o klasycznym kształcie. Posiadała dekolt w kształcie łódki. Miała rękawy trzy-czwarte i kryty zamek z tyłu. Do tego kupiłem jeszcze czarne baletki i czarny żakiet.
Nie znałem się na modzie, dlatego kupiłem tylko jedną sukienkę. Miałem nadzieję, że ta spodoba się Esme. Kupie jej więcej rzeczy jak będzie gotowa wyjść do ludzi. Podszedłem do kasy i poprosiłem kasjerkę
żeby zapakowała to wszystko w jakieś pudełeczko. Kasjerka poszła na zaplecze i po chwili przyniosła
okrągłe fioletowe pudełeczko. Zapakowała i mogłem już iść. Zapłaciłem tylko sto pięćdziesiąt
sześć dolarów. Wychodząc zaczął padać deszcz. Nie mogłem pozwolić żeby pudełeczko zmokło. Jakoś schowałem je pod płaszcz i powędrowałem do domu. Nie mogłem doczekać się reakcji Esme. Wchodząc do domu od razu podbiegła do mnie Esme.
- Ooo Carlisle dobrze, że jesteś - miała szeroki uśmiech.
- Coś się stało ?
- Nie, nie. Tylko Edward gdzieś wyszedł no i troszeczkę mi się nudzi - Esme zobaczyła, że mam coś pod płaszczem - Hmm, a co tam masz ? - zapytała.
- A niespodziankę - zdjąłem płaszcz, poszedłem z nią do salonu i dałem jej pudełko.
- To dla mnie ? Carlisle nie, nie. Mówił, że nic nie chcę - usiadłem na fotelu, ale zaraz wstałem.
- Lepiej otwórz.
- O jeny jaka piękna sukienka ! I te buty i ten żakiecik ! - Esme się tak ucieszyła, że rzuciła się na mnie
i mocno przytuliła - Oj przepraszam .
- Chcesz mnie przepraszać, że mnie przytuliłaś? Nie musisz, bardzo miło mi się zrobiło - podeszliśmy do kominka. Esme stała do mnie plecami, patrzyła jak tańczy ogień.
- Dziękuję za to - odwróciła się, a nasze twarzy dzieliło tylko pięć centymetrów. Chciałem już ją pocałować,
gdy nagle do domu wszedł mój syn. Esme od razu odskoczyła.
- Ohoho, co tu się dzieje ? - zaśmiał się Edward.
- Edwardzie - zrobiłem surową minę.
- Przepraszam, ale macie takie głośne myśli. Nie przeszkadzam wam, idę do swojego pokoju,
kontynuujcie - poszedł do swojego pokoju. Ja z Esme zostaliśmy sami w pokoju.
- Przepraszam za niego - uśmiechnąłem się i przybliżyłem się do Esme.
- Nie musisz - przygniotła mnie do ściany i leciutko pocałowała - Hah, oj Carlisle, Carlisle - dodała.
- Tylko tyle ? - powiedziałem uśmiechając się .
- Tylko tyle. Widocznie nie zasłużyłeś na więcej - stała w progu pokoju.
- No, ale jak to ? - zapytałem.
- A tak to - uśmiechnęła się i poszła do góry po schodach do swojego przydzielonego pokoju. Od
tamtego czasu myślałem co z nami będzie, czy Esme na pewno będzie mnie chciała? Może będzie
jednak lepiej żeby była siostrą Edwarda?
_________________________________________________________
Heej ; *
Hmm ... Z perspektywy Esme nawet mi się podoba, ale z Carlisla już nie za bardzo. Tak
jakoś bardzo malutko mi wyszło. Nie wiedziałam co mogłam jeszcze napisać.
A i jeszcze jedno ^^ Nie zdziwcie się jeśli kiedyś Esme będzie w ciąży hah :D
Rozdział dedykuje moim przyjaciółką Oli i Madzi *.*
Komentujcie :D
Bardzo ładny rozdział, na prawdę :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na nn
dark-paradise-saga.blogspot.com