sobota, 9 lutego 2013
6 Rozdział
Esme:
Leżałam na łóżku patrząc się w sufit. Rozmyślałam o tym pocałunku. Bałam się, że Anioła mnie odrzuci. Ale jednak nie. On chciał czegoś więcej. Hmm, ten delikatny pocałunek powinien mu na razie wystarczyć.
Czyli on też coś czuję do mnie. Mam nadzieje, że teraz to wszystko pójdzie do przodu.
Usłyszałam, że ktoś idzie po schodach. To był Edward. Zapukał do drzwi, otworzył je i powiedział,
że mam zejść na dół do Carlisla.
Anioł siedział na niebieskim fotelu, wpatrując się w kominek. Był taki piękny!
- Hm, chciałeś coś ode mnie ? - spojrzał się na mnie. Miał smutną minę.
- Musimy poważnie porozmawiać o ... - przedłużał, widać było, że nie mógł wypowiedzieć słowa - o nas. - w końcu dokończył. O nas ? Myślałam raczej, że powinien mieć wesołą minę.
- Tak? Więc mów - usiadłam na drugim fotelu. Spojrzałam mu w oczy, ale on spuścił je i wpatrywał się w podłogę.
- Esme przepraszam. - nie miałam pojęcia o czym mówi.
- Ale za co ? - zapytałam.
- Przepraszam. Pomiędzy nami chyba nie powinno nic być. Lepiej będzie jeśli dalej będziesz siostrą Edwarda, przepraszam. - Byłam w szoku! Nie mogłam nic powiedzieć. Moje oczy zrobiły się suche.
Do pokoju wszedł Edward. Spojrzał się na niego. Widać było, że był tym szokowany jak ja.
- Carlisle ... - powiedział Edward.
- Wybaczcie, muszę już iść do szpitala. - Wziął swój czarny płaszcz i wyszedł. Zrobiło mi się strasznie smutno. Czyli jednak niepotrzebnie go całowałam! Co ja sobie myślałam. Edward poklepał mnie
po ramieniu i usiadł na drugim fotelu.
- Carlisle wcale tak nie myśli. On chcę dla ciebie dobrze. - Edward chciał mnie pocieszyć, ale coś nie wyszło. W mojej było pełno myśli. Chciałam stąd uciec. Nie mogłabym mieszkać pod jednym dachem
z kimś kogo kocham, a on tego nie odwzajemnia.
- Chcesz uciec? Nie proszę, nie uciekaj - no tak, zapomniałam, że Edward słyszy myśli. Yhh.
- A ja proszę żebyś nic mu nie mówił. - wstałam i poszłam się pakować. Wyjęłam jakąś torbę
i zapakowałam wszystkie rzeczy, które zdążyłam nie dawno kupić. Wzięłam jeszcze trochę pieniędzy, które
trzymałam na czarną godzinę. Postanowiłam uciec. Spakowana wybiegłam w stronę lasu. Gdyby tylko wampiry mogły płakać, na pewno bym to uczyniła. Na początku lasu oparłam się o jakieś drzewo i rozmyślałam czy nie podjęłam ze szybko decyzji. Ale nie! Chciałam być jak najdalej od niego.
Biegłam wampirzy tempem przez trzydzieści minut, aż dotarłam do lotniska. Poprawiłam włosy i ruszyłam w stronę budynku. Sprawdziłam listę lotów, które miały się odbyć za jakiś czas. Postanowiłam, że polecę
do Norwegii, ponieważ lot miał się odbyć najszybciej. Wsiadając do samolotu poczułam pieczenie w gardle.
Przypomniało mi się, że już trochę nie polowałam. Usiadłam na swoim miejscu. Wokół mnie siedziało
pełno ludzi, a ja zrobiłam się rządna krwi. Z każdym uderzeniem serca człowieka, coraz bardziej
pragnęłam jego śmierci. Aż w końcu usiadłam się koło mnie mała dziewczynka. Nie chciałam jej zrobić
krzywdy. Pośpiesznie zasłoniłam nos i usta, co pozwoliło mi zapomnieć o pragnieniu. Po wylądowaniu
samolotu opuściłam pokład jako pierwsza udając się szybko po bagaże. Gdy biegłam przez
pobliski las, zapolowałam na zwierzęta. Mogłam się odprężyć. Moim celem podróży była przyszywana
ciocia, była kiedyś najlepszą przyjaciółką mojego taty. Mieszkała prawie na granicy Norwegii ze
Szwecją. Gdy biegłam nadal myślałam o Carlisle'u. Nawet na drugim końcu świata nie mogłam o nim zapomnieć. Nie dało się. Niestety wampiry mają wieczną pamięć.
- Nie ! Muusisz o nim zapomnieć! - krzyknęłam. Zaplotłam ręce i odchyliłam głowę do tyłu.
Nagle usłyszałam, że ktoś biegnie przez las. Nie, nie ! To nie może być Carlisle. Niestety, gdy
wstałam i odwróciłam głowę zobaczyłam go. Chciałam już łapać bagaże i biec dalej. Wiedziałam, że
jestem szybsza od niego. Kiedy miałam już ruszyć poczułam. że trzyma swoje ręce na mojej tali.
Poczułam również jego słodki zapach na szyi.
- Przepraszam za to co powiedziałem. Myślałem, że tak będzie lepiej, ale jednak nie. - powiedział szeptem.
- Ale jak ... jak ty wiedziałeś gdzie jestem ?! Edward ci powiedział ?! - krzyczałam. Nie mogłam się
pohamować.
- Nie. Edward mi nie chciał nic powiedzieć. - przytulił mnie.
- To jak ? - powiedziałam już ze spokojem.
- Gdy wszedłem tylko do domu czułem, że coś nie gra. Poszedłem do salonu. Tam siedział Edward. Jak
ci przed chwilą mówiłem nic nie chciał mi powiedzieć. Wyszedłem na dwór w stronę lasu. Poczułem
twój zapach na drzewie. Dalej też go czułe. Dobiegłem to jakiegoś lotniska. Od razu sobie przypomniałem jak kiedyś mówiłaś o jakiejś przyszywanej cioci, która mieszka gdzieś koło granicy Norwegii ze Szwecją. Wsiadłem w pierwszy samolot do Norwegii, i od raz od wylądowania biegłam w tą stronę.
Bardzo się cieszę, że Cię znalazłem. Już nigdy nie pozwolę żebyś mnie opuściła. - odwróciłam i rzuciłam się
na jego szyję. Po chwili odsunęłam się od niego. On powoli zaczął zbliżać swoją twarz do mojej.
Nasze twarze dzieliło tylko kilka centymetrów.
- Jeszcze raz przepraszam - wyszeptał mi do ucha. Odchylił się troszkę i pocałował mnie namiętnie.
Wziął mnie za rękę i pobiegliśmy na lotnisko. W samolocie pochyliliśmy twarze i udawaliśmy, że śpimy.
Carlisle po raz drugi powiedział cichutko, że już nigdy nie pozwoli żebym go opuściła. Byłam bardzo szczęśliwa ...
__________________________________________
Przepraszam, że tak mało, ale w tym tygodniu miałam sporo nauki !
Komentujcie, jestem ciekawa waszej opinii. Ostatnio był tu tylko jeden komentarz :c
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Oooo fajny rozdział(braknie mi przycisku "LUBIE TO")
OdpowiedzUsuńWłaśnie ;D Brakuje Lubię to <3
OdpowiedzUsuńŚliczny rozdział. ;* Czekam na więcej. :)
OdpowiedzUsuń