sobota, 16 lutego 2013

8 Rozdział

Carlisle:

    Tak, to był tylko człowiek. Myślałem sobie, że należało mu się, ale przecież to był tylko bezbronny człowiek. Musiałam to powiedzieć Esme, musiałem.
    Wychodząc ze szpitala Panie cały czas do mnie się uśmiechały. Odwzajemniałem to, lecz z niechęcią. Gdy już doszedłem do domu moja kochana od razu podbiegła otworzyć mi drzwi. Zauważyła, że
inaczej się zachowuję. Przelotnie pocałowałem ją w policzek.*
- Carlisle - poszliśmy do salonu. Esme usiadła się na moich kolanach. - Carlisle - powtórzyła.
- Tak? Przepraszam zamyśliłem się. - złapałem ją za rękę i pogłaskałem.
- Stało się coś? - musiałem się chwilę zastanowić.
- Wiesz, dziś do szpitala przywieziono mężczyznę. Podobno zabiło go jakieś zwierzę, ale ja poczułem na nim zapach Edwarda. - widać było, że Esme trochę się cieszy, że Edward jest blisko. - To był twój mąż. - moja kochana zamarła.  
- Charles? - podeszła do kominka.
- Tak. - odwróciła się i leciutko uśmiechnęła. Tego się nie spodziewałem.
- Przepraszam, nie powinnam się cieszyć.
- Nie, nie, nie przepraszaj. Edward mi kiedyś powiedział co on ci robił. Wyczytał to w twoich myślach. - chciałam ją za niego przeprosić.
- No nic nie szkodzi. To już przeszłość. - rzuciła się na mnie. Nim się obejrzałem, leżała na mnie. Hah, to było zabawne. Esme zerwała ze mnie koszulę i pocałowała mnie namiętnie.
- Przepraszam. Nie powinno do nas dojść nic więcej. Widzisz ja ... ja takie rzeczy traktuję tylko po ślubie - zawstydziła się.
- Ooj przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło. - wampirzym tempem odsunęła się i spuściła oczy w dół.
- Chodź tu do mnie - nie chciała się przysunąć, więc ja to zrobiłem. Objąłem ją, a ona położyła swoją głowę na mój tors. Zaczerpnąłem powietrza i rozkoszowałem się zapachem jej włosów. Pachniały lawendą.
- Kocham cię. - powiedziała. Moje kąciki ust podniosły się do góry.
- Ja ciebie też, ja ciebie też. - podkreśliłem. Siedzieliśmy tak przez długi czas, aż w końcu Esme powiedziała żebym zbierał się już do pracy. Rzeczywiście, była już siódma trzydzieści trzy, a ja miałem do pracy na ósmą.
***
    Czas w pracy bardzo mi się ciągnął. Wolałbym spędzać go razem z Esme. Myślałem sobie, że już minął prawie miesiąc po jej ucieczce do Norwegii, a od tamtego czasu była dla mnie kimś w rodzaju, jakby to powiedzieć... dziewczyny! A ja chciałem żeby była dla mnie kimś o wiele więcej. Myślałem nad kupnem pierścionka, ale czy to nie za szybko? Sam już nie wiem. Lepiej jeszcze poczekam.

Esme:

    Charles nie żyje. Hm, czy Edward zabił go dlatego co on mi robił? Nie mam pojęcia, ale dziękuję mu za to. Wiem, że nie powinnam się tak z tego cieszyć, ale ... ale nigdy bym mu nie wybaczyła. Teraz chcę tylko Carlisle'a. To właśnie z nim chcę być. Mam nadzieję, że nie zmienił postawy do mnie. Tak bardzo go pragnę, yhh.
    Godziny strasznie mi się dłużyła. Bez  Edwarda sama siedziałam w domu. Nie miałam co robić. Przyglądałam się pokojowi. Podeszłam do starej komody. Tak sobie przejechałam po niej ręką. Okazało się, że tu wcale nie jest tak czysto. Na komodzie było pełno kurzu. Jak ja mogłam tego szybciej nie zauważyć? Miałam się już brać za sprzątanie, ale nigdzie na wierzchu nie było żadnej szmatki. Przeszukałam prawie cały dom. Została mi tylko piwnica. Oczywiście tam znalazłam kolorowe ścierki, zieloną miotłę oraz czerwone wiaderko. Jak można trzymać takie rzeczy w piwnicy? Oj ten Carlisle. Najpierw poszłam do łazienki z szmatką oraz wiaderkiem, nalałam do niego wody i zaczęłam tam sprzątać. Później sprzątnęłam cały dom. Dla niektórych to bardzo męczące, ale mnie to odpręża, hmm.
   Wybiła godzina dwudziesta druga. Anioł powinien zaraz być w domu. Tak, za chwilę poczułam go. Podbiegłam szybko zobaczyć do okna. Carlisle wszedł już do domu, a ja zobaczyłam, że coś się porusza w lesie. To znaczy ktoś. Jestem wampirem, mam dobry wzrok, ale i tak niedowidziałam kto to może być. Ten ktoś był dosyć daleko.Widziałam tylko czarną plamę.
   Anioł podszedł do mnie i objął mnie w talii. Pocałował mnie w szyje, czułam na sobie jego słodki oddech. Ale, zaraz. Wytężyłam wzrok. Czarna plama zniknęła. Czy to był jakiś człowiek? Może zwierze? A może Edward?
- Co tam takiego widzisz? - zapytał i pocałował mnie po raz drugi w szyje.
- Nic, nic. - nie chciałam mu mówić prawdy. Carlisle ob kręcił mnie tak, że patrzeliśmy sobie przez chwilę w oczy, ale zaraz przytulił mnie i byłam ''przyklejona'' do jego torsu.
- Muszę ci jeszcze coś powiedzieć - był pewien siebie. 
- Słucham...
- Kocham Cię - wtedy powiedział to po raz pierwszy na głos. Nie spodziewałam się tego. Spojrzałam mu prosto w oczy i z trudem wydukałam :
- Ja ... ja ciebie też - teraz trzymał mnie w żelaznym uścisku jakby nigdy nie miał puścić.
    To właśnie od tamtego momentu wiedziałam na sto procent, że czujemy do siebie to samo. Brakowało mi tylko jednego, Edwarda. Czy ta czarna plama w lesie to był on? Miałam nadzieje, że niedługo do nas wróci, że będziemy rodziną. Mama, tata, syn. Tylko ja tak bardzo chciałam mieć własne dziecko, ale Anioł mówił kiedyś, że zajście w ciąże w tym stanie jest nie mal niemożliwe, lecz istnieje promyczek nadziei, hmm ...



* Hmm, nie wiedziałam jak napisać, że tak szybko, obojętnie no nie wiem, pocałował ją, więc napisałam, że przelotnie xD

____________________________________________________

Przepraszam Was, że rozdziały są takie krótkie, ale mam brak weny i bardzo dużo nauki.
Ehh te gimnazjum -,-  Strasznie trudno pisało mi  się ten rozdział :c
+ mogę być jakieś zdanie od ''czapy'', literówki, brak kropki za co bardzo przepraszam ; ) 
++ jak już wcześniej pisałam możliwe, że Esme będzie kiedyś w ciąży, hah :D
+++ uprzedzam, że może mnie nie być przez dłuższy czas :/
No, więc komentujcie :)

10 komentarzy:

  1. fajnie piszesz,jutro przeczytam całe ;d

    dzięki,że obserwujesz mojego bloga ja również obserwuję twojego

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się twój blog. Chętnie będę czytać i komentować. Mam nadzieję, że NN pojawi się szybko.
    Vee

    OdpowiedzUsuń
  3. Cool, boski, super rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz super blog :)
    Obserwujemy? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytając cały czas się uśmiechałam. Słodko. Może nawet dobrze, że Edzia jak na razie nie ma? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edzio chyba już będzie w 9 lub 10 rozdziale ;)

      Usuń
  6. Kiedy następny rozdział ? Czekam z niecierpliwością :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Oni są moimi ulubionymi bohaterami za Zmierzchu <3 Kiedy następny rozdział ? ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo dużo nauki i brak weny, postaram się dziś go napisać, ale nic nie obiecuję ; )

      Usuń